Pacjent w potrzebie

 

Na początek przygody z testowaniem produktów Holland and Barrett absolutny standardzik. Produkt powszechnego użytku i  jeden z najczęściej suplementowanych makroelementów. Produkt bez którego nasze zęby miałyby konsystencje plasteliny, nasze kości wytrzymałość zapałki, a nasza zdolność koncentracji byłaby na poziomie zaprawionego w boju kloszarda po wieloletnich libacjach. Przed Państwem absolutny król suplementów diety - MAGNEZ!  Zbawienne działanie magnezu jest wszystkim doskonale znane. W moim przypadku produkt niezbędny zważywszy na fakt, że często miewam skurcze. Ba! Często nadludzki wysiłek taki jak wyprostowanie nogi po kilku godzinach za kółkiem już wywołuje u mnie skurcz. Dochodzi do tego wszechobecny stres i notoryczne przemęczenie. Dwie kawki dziennie, które czyszczą nasz organizm z magnezu niczym moja żona portfel podczas dobrego shoppingu - nie ułatwiają zadania. Dla jegomości takich jak ja magnez jest tym, czym słony śledź i dobra popita dla każdej imprezy -  must have!

 

Made in UK

 

Z produktami H&B zetknąłem się po raz pierwszy dzięki mojemu bratu mieszkającemu na stałe w Luton. To on wiedząc, że jestem łasy na suple jak szczerbaty na suchary podczas jednej z rozmów opowiedział o sklepach Holland & Barrett, których w UK jest jak grzybów po deszczu (grubo ponad 500). Zaopatrywał się tam w wegańskie jedzenie 

Holland and Barrett - przyciągająca czy odpychająca moc magnezu?[test 1/2]

08 maja 2019
test suplementów diety Holland & Barrett

i po pewnym czasie wysłał mi paczkę z kilkoma specyfikami (kilka supli, masło orzechowe i batoniki). Produkty były bardzo fajnej jakości, co poskutkowało kilkoma moimi zamówieniami z angielskiej strony H&B. Na ten moment produkty są już dostępne w polskiej dystrybucji.

 

Pierwsze wrażenia - dużo i tanio!

 

Testowany magnez zakupiłem w przystępnej cenie 23,7 zł. W moje skromne ręce trafiła jedna z kilku wersji dostępnych na stronie tj.  magnez 100 tabletek 250mg. Wizualnie zielona buteleczka nie robi piorunującego wrażenia, ale na pewno nie będzie szpeciła żadnej apteczki. Na duży plus spolszczona etykieta, która w erze wszechobecnych supli z brzydko poobklejanymi butelkami sprawia wrażenie prostej i estetycznej. Produkt jest w formie małych i łatwych do połknięcia tabletek w kolorze białym (nawet bez popity a jak!). Dzienny RWS (referencyjna wartość spożycia) w przypadku magnezu ustalony jest na 375mg. Dawka w jednej tabletce testowanego produktu jest zatem solidna i stanowi aż 67% RWS. W konsekwencji producent zaleca połykanie zaledwie jednej [!] małej tabletki dziennie. Przy takiej dawce opakowanie produktu wystarczy aż na 100 dni!

 

Koszt dziennej kuracji to zaledwie 24 gr - szacun dla H&B. W morzu produktów z magnezem, których zalecane jest połykanie 3 lub 4 tabletek dziennie stanowi to sporą zaletę.  Plus docenią sklerotycy, którzy mają notoryczne problemy z pamiętaniem o łykaniu leków lub suplementów. Brak systematyczności to główny powód tego, że cześć osób nie widzi efektów po zażyciu supli. Szału nie można się spodziewać, gdy z rekomendowanych 4 tabletek bierzesz jedną o zawartości 100mg (26% RWS). Swego czasu sam miałem z tym problem. Obecnie siła silnej woli i znakomita pamięć (dzięki suplementom ofkors) czynią mnie doskonale zorganizowanym suplożercą. Podczas codziennego rytuału mam 3 swoje święte godziny, w których rozkoszuje się zbawiennym działaniem supli. W konsekwencji część moich znajomych marnuje czas wolny w pracy konsumując wspólnie śniadanie, w chwili gdy normalny człowiek taki jak ja w zaciszu toalety łyka garść tabletek:) 

 

Kolejne wrażenia - dużo nie znaczy dobrze...

 

Analizując skład trafiamy na: tlenek magnezu, substancja wypełniająca (celuloza mikrokrystaliczna), substancje przeciwzbrylające (kwas stearynowy, stearynian magnezu, krzemian magnezu), substancje glazurujące (hydroksypropylometyloceluloza, gliceryna, wosk karnauba), barwnik (dwutlenek tytanu). Tutaj już nie jest tak różowo. W przypadku wypełniaczy jest trochę jak pryszczami u nastolatków. Niby niemile widziane, ale niech rzuci kamienieniem ten, kto ich nie miał (nie ma). Temat stearynianu magnezu nadaje się na osobny artykuł. Straszą nim wszyscy jak kiedyś czarną Wołgą lub baba Jagą. Tymczasem nie jest aż tak straszny (no może trochę). Głównym bohaterem jest jednak magnez - a ten tutaj w formie tlenku magnezu (nieorganiczna forma). 

jedna tabletka suplementu diety Holland and Barrett

Magnez H&B w tym przypadku rozmiar ma znaczenie...

" Każdy o tym wie, że tlenek magnezu słabo przyswaja się i za cholerę w wodzie nie rozpuści się" 

autor nieznany

Tym jakże subtelnym utworem wierszowanym w możliwie zwięzły sposób chciałem nakreślić istotę tej formy magnezu. W zestawieniu z cytrynianem magnezu nasz skromny tlenek jest niczym Dewoo Tico vs Marcedes klasy S. Niby pojedzie, niby ma te cztery koła ale laski na niego nie wyrwiesz i bączka pod lokalnym marketem nie zakręcisz. Nie uprzedzając jednak faktów z ogromnym zapałem rozpoczynam testy. Czy 250 mg zrobi robotę? Jak wpłynie na moje ogóle samopoczucie? Wypatrujcie drugiej części testu, która pojawi się po miesiącu spożywania suplementu. Ja natomiast szybkim, zdecydowanym ruchem łykam (bez popity - a jak!) pierwszą tabletkę magnezu od Holland & Barrett. Poniżej ocena produktu na bazie pierwszego wrażenia.

 

PS. Jeśli chcesz zakupić produkty Holland and Barrett od polskiego dystrybutora w najlepszej cenie i wspomóc naszego bloga to skorzystaj z linku lub kliknij w ananasa:) Udanych zakupów!

 

autor: Michau

wróć na bloga

 

HollandandBaret - test magnezu